Rzeki tryskające z lodników

Są jednak rzeki, które mają źródła nieco od wyżej wzmiankowanych odmienne. Nie powstają one ze strumyków sączących się na stokach gór, ani dają się dośledzić aż do swego właściwego źródła. Od ujścia np. Rodanu idźcie w górę jego aż do Lyonu, gdzie rzeka zbacza ku wschodowi. Okrążając Chambery dojdziecie wreszcie do jeziora Genewskiego, z którego Rodan wypływa. Moglibyście więc uważać jezioro to za źródło Rodanu. Ale udajcie się na drugi koniec jeziora a zobaczycie, że Rodan w nie wchodzi i że jezioro jest właściwie tylko jego rozszerzeniem. Śledźcie dalej w górę bieg rzeki a przekonacie się, że z prawej i lewej strony wpadają do niej mniejsze strumienie z gór wybiegające. Idźcie wciąż dalej a dojdziecie do niezmiernej masy lodu: to początek lodnika wypełniającego dolinę Rodanu; z jego to podnóża rzeka wytryska. Więc lodnik Rodanu jest jego źródłem.

Ale i tu jeszcze nie dosięgnęliśmy prawdziwego początku rzeki. Przekonywamy się wkrótce, że te pierwsze wody Rodanu pochodzą ze stopienia lodu. Wchodzimy na lodnik i idziemy ku wyższej jego części. Po niejakim czasie, lód niknie i dochodzimy do śniegu. Nawykły do górskich podróży dojść może do samego szczytu tego wielkiego śniegowego obszaru, a jeżeli szczyt przejdzie i zacznie spuszczać się po przeciwległym stoku, spostrzeże, że na pewnej wysokości śnieg znowu się kończy a nowy lodnik zwany Triftem Tozpoczyna. U podnóża tego ostatniego tryska inna znowu rzeka, mniejsza od Rodanu.

Widzimy więc, że śnieg górski daje początek lodnikowi, bo w ten lub ów sposób, w lód się zamienia. Ale skąd się śnieg bierze? Spada on jak deszcz z obłoków a te znowu jak widzieliśmy powstają z pary przez słońce wytworzonej. Bez ciepła słonecznego nie mielibyśmy pary wodnej w powietrzu, bez pary obłoków, bez obłoków śniegu a bez śniegu lodników. A jakkolwiek dziwnym to na pozór zdawać się może, niemniej jest prawdą niezaprzeczoną, że zimny lód alpejski ma swój początek w cieple słonecznym.