Fale świetlne cz. 2

Przez długi czas przypuszczano, że z ciał tych wypływa niezmiernie delikatna materia z nadzwyczaj wielką szybkością, że materia ta przebiega przestrzeń, następnie przez delikatne malutkie przestwory znajdujące się w płynach oka dosięga w głębi jego siatkówki i uderzając o nią, wywołuje wrażenie światła.

Teoria ta podtrzymywana przez najznakomitszych mężów a między innymi przez Izaaka Newtona, wystarczała do objaśnienia wielu zjawisk światła; ale wszystkich wytłumaczyć nie mogła. W miarę jednak jak zręczność i umiejętność badaczów wzrastała, zjawiały się nowe fakta, których inaczej objaśnić nie można było, jak tylko przypuszczeniem, że przyczyną światła nie są bardzo delikatne materialne cząsteczki przechodzące przestrzeń i dotykające siatkówki, ale uderzenia jej niezmiernie delikatnymi falami.

Zanurzcie palec w miseczkę z wodą i szybko nim poruszajcie. Od środka ruchu wychodzą malutkie zmarszczki na wodzie czyli fale, które rozszerzają się coraz dalej i ostatecznie uderzają o ściany miseczki. Tu palec jest źródłem ruchu, woda środkiem, w którym ruch się rozszerza, ścianki na koniec miseczki ciałem odbierającym uderzenia owych fal malutkich.

Tak samo wedle teorii falowania światła, źródło ruchu istnieje w drganiu atomów czyli najmniejszych cząsteczek świecącego ciała, środkiem przenoszącym ten ruch jest pewna materia wypełniająca jak przypuszczają całą przestrzeń a więc i płyny oka; wreszcie mamy siatkówkę odbierającą kolejne fal uderzenia. Otóż uderzenia te wywoływać mają wrażenia światła.